Wiersze Wybrane, page 197
Halina Poświatowska (English translation + Polish original)


 

	untitled ("This year spring is here again...")
	-------------------------------------------------------------

	This year spring is here again, a spring remarkably familiar;
	why then does poetry choke on its own breath?  The tree
	by my window is committing plagiarism for a twentieth year
	in a row, now adding to green leaves more green leaves.  The
	flowers of the cherry tree this year are no different from
	those at the beginning of cherry trees; the same scent
	floats on the air as yesterday.  And -- although old people
	think it wearisome -- my sister goes out to kiss under the
	trees the same way I did; kisses passionately, eternally,
	committing the plagiarism of the first kiss.  Well, maybe
	I could yet call on the grasses, all the grasses which came up
	from the seed loyally and unyieldingly, the same ones, ones
	like the ones which did so a few months ago.  Life is not
	afraid of committing plagiarism while bearing life, and death
	surprises with its monotonous stubbornness.  Why then deride
	the poems of love, why hold against them their immodesty and
	primitivity, the messy moan of pleasure repeated faithfully
	by the centuries uncaring for reading popularity.

     Polish text Copyright 1989 Wydawnictwo Literackie, Kraków, Poland:
			
	***("Tego roku jest znowu wiosna...")
	-------------------------------------------------------------

	Tego roku jest znowu wiosna, wiosna niesłychanie znajoma,
	dlaczego więc poezja dławi się własnym oddechem.  Drzewo
	pod moim oknem popełnia plagiat juz dwudziesty rok z rzę-
	du do liści zielonych dodając zielone liście.  Kwiaty cze-
	reśni tego roku nie są inne niż na początku drzewa czere-
	śniowego, ten sam zapach co wczoraj przenika powietrze.
	I -- chociaż ludzie starzy twierdzą, że to nużące -- moja
	siostra całuje się pod drzewami tak samo, jak ja się cało-
	wałam; całuję się namiętnie popełniając w nieskończoność
	plagiat z pierwszego pocałunku.  Jeszcze mogłabym przy-
	wołać trawy, wszystkie trawy, które wzeszły z nasion wier-
	nie i nieustępliwie, te same, takie same jak kilka miesięcy
	temu.  życie nie obawia się popełniać plagiatu rodząc życie
	i zawsze jednakowo zdumiewa monotonna w swym uporze
	śmierć.  Dlaczego więc potępiać wiersze o miłości, czemu
	mieć im za złe bezwstyd i prymityw bezładnego jęku roz-
	koszy powtarzanego wiernie przez niedbałe o poczytność
	stulecia.

                        Halina Poświatowska, Polish, d. 11 oct 1967.
                        translation by Marek Lugowski, marek@enteract.com
                        http://twice22.org/HalinaFAQ/

up