Wiersze Wybrane, page 278
Halina Poświatowska (English translation + Polish original)


 

		untitled ("at the Metropolitan Museum...")
		-------------------------------------------------------------

		at the Metropolitan Museum
		in the Egyptian sculpture wing
		I saw a fragment of a statue
		nostrils and fully drawn lips
		the statue was chiseled in stone so hard
		as time

		I remembered the stone
		smiling with a mouth
		of a woman engulfed by sand
		sifting through a golden hourglass
		I remembered the gleam of the ornaments
		which brought out the smile
		then -- two three four thousand years

		I remember -- deep in thought I was descending
		the granite steps
		two
		three
		four

		after all I only have a body
		and my body is soft
		and the hair is soft
		and mouth
		because in me lives a wobbly chronometer
		of heart
		of faulty construction
		hence the chronometric
		inefficiency
		and the crazy whirl
		of blood
		and my feet -- exactly now
		are cresting like streams swollen with rain

		when I ascend the granite steps
		my breath catches in my throat
		two
		three...

		in the Metropolitan Museum
		in the Egyptian sculpture wing
		the sensuous mouth smiles
		the stone is the color of honey
		underneath a sign
		so hard as...

		yesterday
		I hit my arm on a door frame
		first there was a sharp pain
		then -- the pain went away
		was left a purple splotch
		a burst tiny vessel of blood

     Polish text Copyright 1989 Wydawnictwo Literackie, Kraków, Poland:
				
		***("w Metropolitan Museum...")
		-------------------------------------------------------------

		w Metropolitan Museum
		w dziale egipskiej rzeźby
		widziałam odłamek posągu
		nozdrza i wydatnie zarysowane wargi
		posąg był wykuty w kamieniu twardym
		jak czas

		zapamiętałam kamień
		uśmiechający się ustami
		kobiety którą poch/łonął piasek
		przesypujący się w złotej klepsydrze
		zapamiętałam błysk ornamentów
		które wywołały uśmiech
		temu -- dwa trzy cztery tysiące lat

		pamiętam -- schodziłam zamyślona
		po granitowych stopniach
		dwa
		trzy
		cztery

		bo w końcu mam tylko ciało
		i moje ciało jest miękkie
		i włosy są miękkie
		i usta
		bo mieszka we mnie chwiejny chronometr
		serca
		o wadliwej konstrukcji
		stąd chronometryczna
		niewydolność
		i pląs szalony
		krwi
		i moje stopy -- właśnie
		wzbierają jak rzeki po deszczach

		kiedy wchodzę po granitowych stopniach
		oddech mi więźnie w gardle
		dwa
		trzy...

		w Metropolitan Muzeum
		w dziale egipskiej rzeźby
		uśmiechają się zmysłowe usta
		kamień ma barwę miodu
		pod spodem napis
		twardy jak...

		wczoraj
		uderzyłam ramieniem o futrynę drzwi
		najpierw był ostry ból
		potem -- ból odszedł
		pozostała fioletowa plama
		pęknięte naczyńko krwi

                        Halina Poświatowska, Polish, d. 11 oct 1967.
                        translation by Marek Lugowski, marek@enteract.com
                        http://twice22.org/HalinaFAQ/

up