Wiersze Wybrane, page 317
Halina Poświatowska (English translation + Polish original)


 


Subject: Halina Poświatowska MarekTrans#318/of325   p. 317       21oct98
Halina Poświatowska's Marek #318, or (p. 317) of _Wiersze wybrane_, 1989.
English draft translation:


		For the Hospital Sisters
		-------------------------------------------------------------

		they bring a smile
		on pink faces
		like a buzzing bee
		slightly tilt their wings
		over a white forehead
		then a pillow -- as if it were
		a tabby -- rolled in a ball
		softly --
		and the blanket's wavy lake
		softly --
		by hand -- by smile
		and when they leave
		they blow to put out the lamp
		and leave behind a warm dream
		instead of the light

		at night -- swollen with
		unhealthy breaths
		saddened men dream of them

		this is a nightmarish island
		on the pacific ocean
		lepers stretch out hands
		they howl --
		their beds are spiderwebbed
		the faces woven up
		yet you depart like a cloud
		fallen from a radiant sky
		smiling -- oh why
		has spring not yet perished
		to the poisoned breath
		do violets smell
		in your dark hair
		slip off this white -- expose the forehead
		I want to see
		I want to see inside
		to the spring garden of your thoughts
		you walk so radiantly
		you so bright
		as if you were not a sun
		rising over the leper island

		you don't know this is about you O white one
		you don't know that I picked violets
		blooming under a gooseberry bush
		I cut my thoughts like fingers
		and slowly from the thorny words
		I pick out flowers
		these most beautiful
		take them plant them -- wherever you want
		let them bloom
		plant with them around the most placid dreams
		the evenings in the tiny star of a lamp
		sunny mornings
		and love

		for the smile this verse
		for spring -- for the bee
		buzzing in the smile

     Polish text Copyright 1989 Wydawnictwo Literackie, Kraków, Poland:
				
		Siostrom szpitalnym
		-------------------------------------------------------------

		przynoszą uśmiech
		na różowych twarzach
		jak brzęczącą pszczołę
		lekko pochylają skrzydła
		nad białym czołem
		potem poduszkę -- jakby była
		burym kotem -- zwiniętym w klębek
		miękko --
		ręką -- uśmiechem
		a gdy odchodzą
		dmuchają na lampę aby zgasła
		i zostawiają ciepły sen
		zamiast światła

		nocą -- nabrzmiałą
		od niezdrowych oddechów
		śnią o nich -- smutni mężczyźni

		to jest koszmarna wyspa
		na oceanie spokojnym
		trędowaci wyciągają ręce
		wyją --
		ich łóżka pełne pajęczyn
		twarze oprzędły
		a ty chodzisz jak obłok
		spadły z promiennego nieba
		uśmiechasz się -- dlaczego
		czy wiosny nie zabił jeszcze
		oddech zatruty
		czy w twoich ciemnych włosach
		fiołki pachną
		zsuń tę biel -- odsłoń czoło
		chcę zobaczyć
		chcę zajrzeć
		do ogrodu wiosennego twoich myśli
		chodzisz taka promienna
		taka jasna
		jakbyś nie była słońcem
		wschodzącym nad trędowatą wyspą

		nie wiesz że to o tobie biała
		nie wiesz że zbierałam fiołki
		rozkwitłe pod krzakiem agrestu
		poraniłam myśli jak palce
		i wolno z kolczastych słow
		wydobywam kwiaty
		te najpiękniejsze
		weź je zasadź -- gdzie chcesz
		niech zakwitną
		obsadź nimi sny najspokojniejsze
		wieczory w gwiazdce lampy
		poranki słoneczne
		i miłość

		to za uśmiech ten wiersz
		za wiosnę -- za pszczołę
		brzęczącą w uśmiechu

                        Halina Poświatowska, Polish, d. 11 oct 1967.
                        translation by Marek Lugowski, marek@enteract.com
                        http://twice22.org/HalinaFAQ/

up